Pan Czesio kontra reszta świata
Dorota SaneckaUdostępnij
Pan Czesio kontra reszta świata, czyli dlaczego Twój salon nie musi wyglądać jak wystawa w magazynie sieciówki
Słuchajcie, mamy teorię. I jest to teoria poparta dogłębną analizą empiryczną (tj. spacerem po mieszkaniach znajomych oraz przeczesaniem Instagrama).
Otóż żyjemy w czasach wielkiej unifikacji wnętrzarskiej. Wchodzisz do pierwszego lepszego mieszkania, a tam: beżowa sofa, plakat z botaniczną liściastą abstrakcją z popularnej sieciówki, świeca o zapachu „bawełnianej bryzy” i dokładnie ten sam czarny druciany koszyk na owoce, który widziałeś wczoraj u sąsiada, a przedwczoraj u cioci na imieninach.
Nie zrozumcie nas źle. Te rzeczy są ładne. Są tak bezpieczne, gładkie i neutralne, że mogłyby prowadzić negocjacje pokojowe w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ale mają jedną wadę: mają osobowość na poziomie pustego kartonu po mleku.
A teraz wyobraźmy sobie alternatywną rzeczywistość.
Statystyczny spadek nudy o 100%
Wchodzisz do salonu i zamiast generycznego plamisto-geometrycznego obrazu, który wisi w milionie innych domów od Lizbony po Szczecin, widzisz artystyczny plakat stworzony na podstawie zdjęć Twojej rodziny. Albo grafikę z pierwszego rysunku Twojej córki, gdzie tata ma trzy ręce, a kot lata w kosmosie.
BUM. Poduszki z ukochanym kitku, w klimacie idealnie dopasowanym do twojego wnętrza.
Właśnie przeskoczyłeś z kategorii "mieszkanie z katalogu masowej produkcji" do kategorii "galeria sztuki z duszą, historią i ładunkiem emocjonalnym wielkości małej planetoidy".
Pan Czesio wkracza do akcji (cały na artystycznie)
Rozumiemy potrzebę posiadania rzeczy ładnych. Ale w Panu Czesiu głęboko wierzymy, że ładne rzeczy mogą być Twoje. Tylko Twoje. Unikalne, niepowtarzalne i stworzone z sercem, a nie taśmowo w fabryce na drugim końcu świata.
I tu pojawia się klasyczne pytanie: „Ale Panie Czesiu, czy ja muszę być absolwentem ASP, żeby mieć w domu artystyczną unikalność?”
Odpowiedź brzmi: Absolutnie nie. (Statystyki mówią, że 98% naszych klientów myli pędzel z pędzlem do golenia, i to jest całkowicie w porządku!).
Ty przynosisz cokolwiek:
- Bazgroł na serwetce z restauracji,
- Koślawe „Kocham Cię Mamo” napisane kredką świecową,
- Ulubione zdjęcie z wakacji,
- Foto na którym Twój kot wygląda jak władca wszechświata,
- Albo po prostu pomysł w głowie.
A my bierzemy ten pomysł na warsztat. Szlifujemy go, dopieszczamy graficznie, dbamy o kolory, proporcje i przygotowanie techniczne, po czym przenosimy to na plakat, kubek, poduszkę czy torbę.
Dlaczego warto wybrać unikalność zamiast masówki?
- Efekt "WOW, skąd to masz?": Gwarantowany przy każdej wizycie gości. Generycznego plakatu z sieciówki nikt nie zauważy. Unikalnego portretu z historią nie da się przeoczyć.
- Prezentowy Szach-Mat: Dajesz komuś prezent, który pokazuje, że spędziłeś więcej niż 3 sekundy na myśleniu o nim. To nie jest kolejny komplet skarpetek. To jest pamiątka, przy której łezka kręci się w oku.
- Ciepło i historia: Przedmioty wokół nas powinny wywoływać uśmiech, wyciągać wspomnienia i robić ciepło w serduszku. Generyczny szajs tego nie potrafi. Artystyczna pamiątka z Twoim własnym akcentem – jak najbardziej.
Świat jest zbyt krótki i zbyt ciekawy, żeby otaczać się nudnymi powtarzalnymi rzeczami. Wpadnij do Pana Czesia, stwórzmy razem coś pięknego i pokażmy masowej produkcji, gdzie jej miejsce!